Mistrz taoistyczny część 2 (długi post) część 1: , W nawiązaniu do poprzedniego, bardzo popularnego posta o mistrzu taoistycznym, z którym trenowałem, dostarczę więcej informacji, ponieważ ludzie o to pytali. Ludzie myślą, że trening z prawdziwym wewnętrznym mistrzem jest „miły”, że prawdziwa medytacja jest „fajna”, lub że poważny wewnętrzny trening jest w jakiś sposób „miękki i słodki”. Całkowicie odwrotna jest prawda. Kiedy rozmawiam z ludźmi, poważnie, 1 na 1, to jest poważna sprawa, i nie mam czasu na bzdury, rozpraszanie się czy udawanie. Mój mistrz tao był jeszcze bardziej ekstremalny. Był ucieleśnieniem dokładnie przeciwieństwa tego, co uważamy za normalnego człowieka (co w rzeczywistości jest chorym człowiekiem). Miał ponad 60 lat, ale jego twarz miała bardzo mało zmarszczek. Nie był szczególnie umięśniony, ale jeśli się dobrze przyjrzeć, był po prostu solidny jak skała, dosłownie niemożliwy do przewrócenia. Nie interesował się treningiem mięśni, ponieważ jego unikalnym celem było trenowanie poważnych uczniów w kultywowaniu większej ilości chi (energii) i otwieraniu ciała na przyjmowanie i kierowanie większą ilością chi. Trening siłowy koncentrował się więc głównie na ścięgnach, a mięśnie stawały się silne jako produkt uboczny. Po wzmocnieniu energii, przekształcało się tę energię w wyższe stany świadomości, a ostatecznie w retreaty w ciemności. Trening składał się z niezliczonych ćwiczeń w uniwersalnym systemie uzdrawiania tao lub z jego własnego pomysłu: medytacja mikro-kosmicznego obiegu, fuzja 1,2,3, iron shit chi gong, tai chi oraz mniejsze, większe i największe medytacje kan & li, uszczelnienie pięciu zmysłów, różne ćwiczenia rozciągające i wszelkiego rodzaju ćwiczenia mające na celu wchłanianie chi z natury, z roślin, z księżyca, z gwiazd i ponowne projekcje. Niektóre ćwiczenia związane z czytaniem umysłu również były częścią tego, w tym trening intuicji i odczuwania. Każdy znak słabości, który pokazywałem, był bezlitośnie adresowany: - „jeśli nie możesz wytrzymać tego treningu, odejdź” - „jesteś słaby, pokaż determinację” - „dlaczego narzekasz, jesteś tchórzem” - „zrób to jeszcze raz, i jeszcze raz, i jeszcze raz, i jeszcze 20 razy więcej” Trening w ten sposób pokazywał najgłębszą formę współczucia, ponieważ odmawiał pozwolenia mojemu słabemu ego na przejęcie kontroli i popychał mnie poza moje granice, aby naprawdę nauczyć się, jak kultywować wewnętrzną moc. Jedzenie: dwa razy dziennie bardzo proste, trochę białka (wołowina lub tofu), warzywa, owoce, orzechy. Napój: woda z rzeki, którą musiałem sam przynieść. Prysznic: skok do lodowatej rzeki. Sen: na macie na podłodze. Ubrania: te same ubrania przez miesiące, ale w końcu generuje się tyle chi, że nosi się tylko krótkie spodenki i staje się odpornym na zimno i ciepło....