Wczoraj był trudny moment dla DeFi. Użytkownik próbował kupić token za około 50 milionów USDT przez interfejs jednego z najbardziej szanowanych protokołów pożyczkowych w branży. Zamiast tego otrzymał tokeny warte tylko około 36 000 dolarów w momencie realizacji. Sytuacje takie jak ta są bolesne do zobaczenia. Nikt nie chce obudzić się z wiadomością, że użytkownik stracił ~99% swoich funduszy w jednej transakcji. Jednocześnie incydent ten podkreśla wyzwanie, z którym nasza branża wciąż stara się znaleźć odpowiednią równowagę: równowagę między systemami bez zezwolenia a odpowiedzialnym projektowaniem UX. Mocno wierzę w etos kryptowalut. Użytkownicy powinni mieć możliwość swobodnego i bez zezwolenia transakcji on-chain. Ale wolność nie powinna oznaczać pozostawienia użytkowników bez ochrony przed oczywistymi, katastrofalnymi błędami. To jest cienka linia, którą DeFi obecnie uczy się, jak nawigować, a takie przypadki są dużą lekcją, jak możemy się poprawić. I na uznanie zasługuje zespół oraz technologia użyta w tym przypadku, użytkownik otrzymał ostrzeżenia, że w wymianie, którą próbuje zrealizować, występuje ogromny poślizg, i musiał potwierdzić, czy nadal chce kontynuować za pomocą pola wyboru – a transakcja przeszła tylko dlatego, że zignorował wszystkie te zabezpieczenia. Ale zapytajmy się jeszcze raz, czy było coś, co moglibyśmy zrobić inaczej? Od wczoraj kilku partnerów i integratorów skontaktowało się, pytając, czy coś takiego mogłoby się zdarzyć w integracjach zasilanych przez LI.FI. Krótka odpowiedź brzmi: nie, to nie może się zdarzyć na Nasza architektura jest specjalnie zaprojektowana, aby zapobiegać tego rodzaju wynikom. filtruje trasy z ekstremalnym wpływem na cenę, zanim zostaną one w ogóle przedstawione użytkownikowi. Integratorzy ustalają progi wpływu na cenę, a trasy, które naruszają te progi, nigdy nie trafiają do interfejsu użytkownika. Te zabezpieczenia są włączone w całych integracjach, z maxPriceImpact ustawionym na limit straty 10% domyślnie. Wiele z tych zabezpieczeń pochodzi z lekcji, które nauczyliśmy się na początku, prowadząc Jumper, nasz frontend skierowany do klientów. Prowadzenie produktu konsumenckiego narażało nas na każdy możliwy przypadek brzegowy, co zmusiło nas do zbudowania silniejszych zabezpieczeń bezpośrednio w warstwie infrastruktury. Te nauki są teraz wbudowane w stos, na którym polegają dziś portfele, aplikacje i protokoły. Incydenty takie jak ten są niefortunne, ale również służą jako ważne momenty nauki dla całego ekosystemu. DeFi wciąż dojrzewa, a każde takie wydarzenie popycha branżę do poprawy swoich standardów. Bezpieczeństwo użytkowników jest najważniejsze, i miejmy nadzieję, że po tym incydencie te zabezpieczenia staną się standardem w całej branży. ...