NAGŁOŚNIE: QatarEnergy właśnie ogłosił Siłę Wyższą. Trzy słowa, które oznaczają: nie możemy dostarczyć, a prawnie nie musimy. To już nie jest zakłócenie dostaw. To jest załamanie umowy. Siła Wyższa to nie jest środek ostrożności. To formalne oświadczenie prawne, że nieprzewidywalne zdarzenie, które jest poza kontrolą QatarEnergy, uniemożliwiło realizację. Każdy dotknięty nabywca właśnie stracił swoją umowę. Gaz, na który liczyli, zniknął, a oni nie mają żadnych prawnych środków, aby go odzyskać. 82% LNG z Kataru trafia do Azji. Chiny polegają na Katarze w 30% swoich importów LNG. Indie 42 do 52%. Korea Południowa 14 do 19%. Tajwan 25%. Japonia już wprowadza racjonowanie na rynkach spot. Azjatyckie ceny referencyjne wzrosły o 39% w dniu, w którym produkcja została wstrzymana. Siła Wyższa właśnie uczyniła to trwałym do odwołania. Indyjskie firmy już zmniejszyły dostawy gazu do przemysłu o 10 do 30%. To nie jest dostosowanie rynkowe. To fabryki działające z ograniczoną wydajnością dzisiaj, na najbardziej zaludnionym kontynencie świata, ponieważ Iran wysłał drony do Ras Laffan. Oto liczba, której rynek wciąż nie wchłonął w pełni. Dwa tygodnie na wznowienie pracy jednostki skraplającej po pełnym wstrzymaniu. Następnie kolejne dwa tygodnie na osiągnięcie pełnej wydajności. To minimum cztery tygodnie na zerze, zakładając brak dalszych strajków, komplikacji związanych z bezpieczeństwem, opóźnień w inspekcjach. Wojna wciąż trwa. Nie ma gwarancji bezpieczeństwa. Nie ma harmonogramu wznowienia. Nie ma minimum. Każda umowa LNG w Azji właśnie stała się problemem rynku spot. Każdy problem rynku spot właśnie stał się problemem inflacyjnym. Każdy problem inflacyjny właśnie stał się problemem banku centralnego. To zaczęło się jako wojna na Bliskim Wschodzie. ...