Najdrożsi Czytelnicy - Zwróciło się do mojej niezawodnej uwagi, że ulice naszego pięknego miasta ostatnio są pozytywnie skandaliczne — choć, niestety, muszę Was poinformować, nie w uroczo dramatyczny sposób balowej intrygi. Nie, drogi czytelniku. Prawdziwymi złoczyńcami sezonu są ci bezczelni nieliczni, którzy wierzą, że znak stopu to jedynie sugestia, że ograniczenia prędkości to kapryśna dekoracja, a pozostawianie wartościowych przedmiotów na widoku to zaproszenie, a nie pokusa. Jakże odważne. Niech będzie wiadomo, że bezpieczna jazda, zamknięte drzwi i trzeźwe decyzje są znacznie bardziej modne niż mandaty, terminy sądowe czy najbardziej niezręczna przejażdżka z tyłu radiowozu. Naprawdę, nic tak szybko nie psuje społecznej pozycji, jak pojawienie się w policyjnym raporcie. Z wyrazami czujności, Lady Whistledown.