Już nie prowadzę. Tesla Self-Driving wykonuje ponad 99% mojej jazdy, a jedyne, co robię, to wyłączenie systemu w przypadku drobnych problemów nawigacyjnych i preferencji dotyczących parkowania (które, jak zakładam, zostaną rozwiązane w wersji 14.3). Jak to możliwe, że świat nie panikuje z powodu FSD? Nie mogę uwierzyć, jak bardzo się poprawiło, a mimo to wciąż nie słyszę, żeby ktokolwiek poza "naszą bańką" o tym mówił.