Popularne tematy
#
Bonk Eco continues to show strength amid $USELESS rally
#
Pump.fun to raise $1B token sale, traders speculating on airdrop
#
Boop.Fun leading the way with a new launchpad on Solana.
Oglądałem „Crime 101”, filmową adaptację noweli naszego Dona Winslowa. Był znakomity! Całkowicie satysfakcjonujący! Równowaga między dreszczykiem emocji, akcją, dramatem, pracą nad postaciami i zapowiedzią wydarzeń jest idealna, wszystko ostatecznie konwerguje na centralnej osi fabuły: Autostrada 101. Przypomniało mi to o wysokiej jakości filmach noir, które uwielbiałem jako dziecko. Zamiast polegać zbytnio na ekstremalnej przemocy, nadmiernych pościgach samochodowych czy nieustannym strzelaniu, film utrzymuje napięcie aż do końca, jednocześnie głęboko badając, dokąd zmierza każda postać. Nie chodzi o sprawiedliwość czy dobro i zło, ani o prawo czy etykę. Zamiast tego, poczucie „miłości” do postaci i niemal rycerski kodeks „honoru” cicho i satysfakcjonująco dochodzą do głosu w ostatnich momentach. W pewnym momencie pomyślałem: „Co by było, gdyby Michael Mann wyreżyserował tę oryginalną historię?” Ale reżyser Bart Layton umiejętnie wydobywa głęboką miłość Dona do Steve'a McQueena. Obsada jest pełna aktorów znanych z grania „superbohaterów” z komiksów, Thora, Hulka, Storm i Druiga, a jednak traktując tło każdej postaci z szczerością, film udaje się w naturalny sposób wpuścić delikatne emocje „ścigającego”, „ściganego” i „tych, którzy utknęli pomiędzy” w ich działania — coś, co wiele post-Tarantinowych filmów noir zdaje się utracić. I było prawdziwą przyjemnością zobaczyć Nicka Nolte na ekranie.




Najlepsze
Ranking
Ulubione
