Każdy, kto twierdzi, że regulowana jednostka, taka jak bank, nie może korzystać z blockchaina bez pozwolenia, ponieważ "Korea Północna może prowadzić walidatora", ma logiczne myślenie do góry nogami. To, co czyni łańcuchy bez pozwolenia atrakcyjnymi, to fakt, że nie ma znaczenia, czy Korea Północna prowadzi walidatora. Protokół zachowywałby się tak samo, a te same transakcje byłyby przetwarzane. Wyrzuć Koreę Północną lub pozwól na udział Iranu i Wenezueli, nic się nie zmienia. Udział sankcjonowanych podmiotów jest nieistotny dla wyników. To, co mamy na myśli, mówiąc o neutralnej infrastrukturze. W języku regulacyjnym oznacza to, że nie ma gardła do duszenia. Łańcuch korporacyjny nie oferuje tej właściwości. Kto uczestniczy w walidacji, a nawet po prostu korzysta z sieci, ma ogromne znaczenie, ponieważ bramkarz może narzucić swoją wolę wszystkim walidatorom. Teraz bramkarz musi martwić się o rządy, które mogą go ścigać, aby powiedzieć mu, co ma robić. Jego gardło jest wystawione na działanie, częściowo dlatego, że jest wymienione na ich własnej stronie internetowej i w każdym dokumencie. A użytkownicy łańcucha muszą martwić się o to, że bramkarz wpadnie w kłopoty. "Hej bramkarzu, jaki rodzaj reżimu zgodności prowadzisz, aby upewnić się, że Korea Północna nie jest w tej sieci? Ja -- potencjalny walidator lub użytkownik -- muszę zapytać, ponieważ technicznie rzecz biorąc, masz moc cenzurowania każdego i wszystkich." Nie możesz zadać Ethereum tego pytania. Nie odpowie. Po prostu będzie dalej zapewniać gwarantowane wyniki. Ironią jest to, że regulacje, z którymi rozmawiam, coraz bardziej to rozumieją. Rozumieją to, ponieważ a) są mądrzy i b) rozumieją, że "Korea Północna prowadząca tylko jednego z miliona węzłów walidacyjnych w publicznej globalnej infrastrukturze" nie jest dużym ryzykiem. Dużym ryzykiem jest łańcuch korporacyjny działający na zamkniętym oprogramowaniu i mający moc anulowania czegokolwiek lub cenzurowania kogokolwiek, lub po prostu załamania się pewnego dnia, ponieważ miał zbyt wiele pojedynczych punktów awarii. To jest to, czym martwią się regulatorzy. Dosłownie mają na swoich mózgach wytatuowane słowa "bezpieczeństwo i stabilność".